Rozdział 1 - "Musimy"
"Mam złe przeczucia. Więcej szczeka niż gryzie."
- Jak boga kocham zaraz się spóźnisz! - No już lecę!- odrzyknęłam i zbiegłam na parter. Na stole leżał talerzyk z kanapkami, oraz kubek z herbatą. Chwyciłam chleb w rękę i już miałam wychodzić, kiedy usłyszałam za sobą swoją mamę: - Chociaż weź łyk. - Zaraz się spóźnię.- jęknęłam i szybko pociągnęłam kilka chałstów z naczynia. Po czym szybko założyłam buty i wyszłam z domu. Rzuciłam się biegiem w kierunku akademii. Wczoraj zostałam geninem, otrzymałam opaskę ninja konoha gakure, która dumnie prezentowała się na moim czole.
Trzy minuty przed umówionym czasem przydzielenia drużyn.
- Wreszcie jesteś Ran-chan, powiedziała wesoło Hinata, kiedy usiadłam obok niej.
- Yatta, zdążyłam.- sapnęłam
- W samą porę.
- Zapowiada się ciekawie.- uniosłam wzrok w stronę chałaśliwej wymiany zdań pomiędzy Naruto i Sakurą
- To był wypadek! Zwykły wypadek!- wrzeszczał Uzumaki, starając się udobruchać kipiejącą dziewczynę
- Naruto… Jesteś… Jesteś… ŻAŁOSNY!- powiedział dziewczyna strzelając z kostek dłoni.
- Co?- do niego chyba nie dotarło.
Różowo- włosa nie patyczkując się dlugo spuściła mu łomot po czym usiadła ławkę wyżej. W tym samym momencie do sali wszedł pan Iruka:
- Od teraz przydzielone zostaną wam obowiązki, które wypełniać będziecie dla społeczności osady. Od tej chwili działać będziecie w trzyosobowych grupach… Opiekunem każdej grupy będzie jeden z Joninów. Pod okiem swoich sensei, będziecie wykonywać przeróżne zadania, aby w grupach zachowana została równowaga podzielilem was.
- CO?! - osoby w okół mnie jęknęły głośno.
mi to w sumie pasowało, nie musiałam użerać się aby znaleźć sobie skład.
Nie skupiłam się zbytnio na wypowiadanych przez nauczyciela słowach. Myślami byłam daleko stąd.
- Drużyna siódma: Sakura Haruno, Naruto Uzumaki…
- Tak!- słychać było szczęście chłopaka. (tajemnicą nie był fakt że młoda kunochi była obiektem jego westchnień.)
- Oraz.- Iruka kontynuował dalej.- Sasuke Uchiha.
- Jeee kurde balans!- szczęście sakury było nie do opisania
- Co? Panie Iruka czemu muszę być z tym nadęciakiem w grupie?!- obruszył się naruto.
- Sasuke skończył akademię z najwyższymi wynikami. Nie masz nic do gadania.- rzekł.- Drużyna ósma! Kiba Inuzuka, Shino Aburame, Hinata Hyuuga.
- Nie jest najgorzej.- poklepałam granatowowłosą po plecach.
- Yhm.- odezwała się cihcutko.
- Drużyna dziewiąta; Sango Yoshi, Jurou Sanae, Ran Mizuai.
Te osoby mnie nie za bardzo lubiły. Nie ukrywam że poczułam niepokój.
~Nazajutrz~
Do sali w której wczoraj odbyło się odczytanie składów, czekaliśmy na swoich nowych sensei.
Przez próg wszedł wysoki mężczyzna, mówiąc:
- Drużyna dziewiąta, zapraszam za mną.
Ja i moi nowy partnerzy wstalismy z miejsc i ruszyliśmy za nowym panem.
- Idziemy na pole treningowe numer 6. Tam poznamy się trochę lepiej.- Skinęliśmy głowami.- Co wy tacy milczący? Nie bójcie się mnie- uśmiechnął się.- w kierunku sali wywoławczej właśnie szła niska kobieta o czarnych włosach i umięśniony mężczyzna z papierosem w buzi.
- Czołem, Kurenai, Asuma!- nasz sensei przywitał się ciepło, chyba byli dobrymi przyjaciółmi.
- Ohayo.- shinobi podali sobie dłonie.
- Ale masz fajną grupę.- kobieta uśmiechnęła się ku nam.
- Wy też dostaliście podopiecznych?- spytał czerwonowłosy
- Hai. Drużynę ósmą.- odparła kobieta. Czyli ona była nowym sensei Hinaty i Kiby.
- A ty Sarutobi?- zapytał nasz nauczyciel
- Dziesiątka.
- W takim razie powodzenia życzę, dobra dziewiątko, ruszamy dalej.
Znów skinęliśmy głowami.
~Na polu treningowym~
- Witam was ponownie, nazywam się Ryo Kurosuke, Joninem jestem od piętnastego roku życia. Lubię pracować z moimi podopiecznymi, jesteście moją trzecią drużyną. Liczę na owocną współparacę.- uśmiechnął się szeroko.- Teraz wy się przedstawcie, opowiedzcie coś o sobie, co lubicie, w czym jesteście dobrzy i tak dalej. Może ty pierwsza?- wskazał na dziewczynę obok mnie.
- Dobrze, nazywam się Akemi Aoitri, mam 12 lat moja rodzina prowadzi sklep z obuwiem w wiosce. Lubię tańczyć, czytać czasopisma i spotykać się z przyjaciółmi. Mój klan wywodzi się z kraju ognia i specjalizuje się specjalnie czułym wzrokiem. To wszystko.
- Może teraz ty młodzieńcze?
- Cześć, wiek: 11, imię Norio Kukaku, moja rodzina wywodzi się z wioski wodospadów, jednak ja urodziłem się tutaj. Konohę uznaję za swój dom. Mocne strony? Aktorstwo. Nie lubię? Osób nie pewnych siebie. Tyle o mnie.
- Yhym, a ty?
Nadeszla moja kolej… już wiem, że mnie nie polubią. No poprostu to wiem!
- N-nazywam się Ran Yuri Mizuai, liczę sobie 11 wiosen. Moja mama wywodzi się z klany wirującej krwi, a mój tata klanu zimna. Moja rodzina znajduje się w Shimo, Yuki i Kiri gakure. Gdzie pełnią wysokie stanowiska. Nie lubię lata. Kocham zimę, rysować i pływać. To chyba wszystko.
- Mimo mi was wszystkich poznać. Na początek poznamy wase natury czakry, abym wiedział jak z wami trenować.
- Jak pan to sprawdzi?- spytała Akemi.
- Wręczę wam po takiej karteczce. Jeśli pod waszym dotykiem przetnie się na pół oznacza to że jesteście typem wiatru, zmoczy- wody, zmarszy- pioruna, spali- ognia, skruszy się- ziemi. Spójrzcie.- sensei wziął jedną z karteczek, a te chwilę później spaliła mu się w dłoniach.
- Sugoi.- szepnęła blondynka i wyciągnęła rękę po swoją kartkę.
Razem z Norio poszliśmy w jej ślady. Moja karta zaczęła ociekać wodą chwile po tym jak ujęłam ją w dłonie:
- No proszę, woda! Jak miło!- uśmiechnął się szeroko- Z własnymi przeciwieństwami pracuje się najlepiej! A wy?
Mimowolnie spojrzałam w ich stronę. Oby dwie kartki skruszyły się w proch.
- Zapowiada się ciekawie.- stwierdził.
~Rok Później~
Po jednodniowej przerwie, znów spotkaliśmy się na polu treningowym. Akemi spoglądała na mnie spod byka.
- Witam wszystkich, myślę, że jesteście już gotowi aby przystąpić do egzaminu na Chunnina.- rzekł sensei
~Miesiąc później~
Wrzawa trybun wdawała się we znaki. Ledwo przeczytałam nazwisko obok własnego na tablicy schematu walk, a nogi się pode mną ugięły. Usiadłam skulona na plastikowym krześle.
- Wszystko gra?- zapytała mnie blondynka z wioski piasku.
- Chyba...
- Wyglądasz dość blado. Mam na imię Temari no Sabaku, a ty?
- Ran. Ran Mizuai- ujęłam jej wyciągniętą dłoń.
- Z kim będziesz walczyć?- zapytała dziewczyna opadając na krzesło obok mnie.
Przeszedł mnie dreszcz przerażenia:
- Z-z Kibą Inuzuką... - zakryłam głowę dłońmi.
- On jest dla Ciebie ważny no nie? To widać od razu.
- Ahh. Nie potrafię z nim walczyć.
- Będziesz musiała. Inaczej oblejesz.
- RAN!
Kiba podbiegł do mnie w zawrotnym tempie i pochwycił w ramiona:
- Nie będę walczył.
Rozpłakałam się.
- Chociaż muszę.
- Musimy. Nie walczmy tak aby zabić, tylko unieruchomić.
- Nie mogę!- wrzasnął.
- Proszę!- jęknęłam żałośnie- Musimy.- Szepnęłam delikatnie.
~Godzinę później~
- Połączonych psów technika!- krzyknął Kiba i z Akamaru połączyli się w dwu-głową bestię.
Pośpiesznie wykonałam kilka pieczęci.
- W śniegu ukrycie; wzrok zamieci!
Śnieg zaczął tworzyć pomiędzy nami białą ścianę zawieruchy. Kiba nie dał za wygraną i rzucił się przed siebie. Odskoczyłam trochę na późno i jedna z łbów stwora zerwała mi płat skóry z przedramienia. Krzyknęłam z bólu, szkarłat krwi splamił grunt, a śnieg opadł. Pies ponownie rzucił się do ataku. Użyłam techniki podmiany, by za chwilę znaleźć się za monstrum:
- W lodzie ukrycie! Kryształowa klatka!- Mój przyjaciel został zamknięty za zimnymi prętami, Oczywiście zaczął je drapać pazurami- byłam szybsza:
- W szronie ukrycie! Deszcz odłamków!
Świat jakby się na chwilę zatrzymał, kawałki lodu przeszywały ciało potwora. Partnerzy znów się rozdzielili, pies skomlał przeciągle, a Kiba wił się z bólu w kałuży krwi.
- Zwycięża Ran Mizuai!- rozległ się głos egzaminatora.
- Kiba-kun- szepnęłam i rzuciłam się biegiem. Moje drżące ręce zawisły nad jego ciałem. Bałam się że cos mu zrobię.- Niech ktoś mu pomoże! Ktokolwiek!- wrzasnęłam, do grupy nadbiegających medyków. Ktoś zaczął mnie odciągać od ciała Inuzuki. Spojrzałam w górę- Temari?
~Trzy godziny później~
- A chuninem- jako jedyny- w tym roku zostaje: Shikamaru Nara!
Co?! Przecież wygrałam!! A on oddała walkowerem! A-a Kiba! KTO TO DO CHOLERY USTALAŁ?!
~W domu~
- Musimy wyjechać do Kirigakure.- rzekł tata, zaraz po tym jak przekroczyłam próg domu.
- Dlaczego?
- Tak, będzie lepiej. Musisz, poznań lepiej swoją moc.
- Słucham?







